Klisze Pamięci. Labirynty
Ośrodek rekolekcyjny

Cudowny Medalik

Cudowny medalik, objawiony 27 listopada 1830 roku św. Katarzynie Labouré, ma dla Rycerstwa Niepokalanej szczególne znaczenie. 

Po pierwsze: jest znakiem przynależności do MI, a tym samy wyraża oddanie i zawierzenie Niepokalanej tego, kto go nosi. Jest też drogowskazem prawdziwej i właściwej pobożności Maryjnej, której ostatecznym źródłem i celem jest Jezus Chrystus. „To samo wyraża Cudowny Medalik, a mianowicie, że motywem naszego działania jest miłość do Najświętszego Serca Jezusowego, to znaczy miłość Boga. Na tym polega doskonałość i uświęcenie, do których chcemy pociągnąć wszystkich teraz i w przyszłości za pośrednictwem Niepokalanej i Jej kochającego Serca (jak na medaliku), ponieważ imię Maryi ściśle złączone jest z krzyżem Jezusa” - mówi święty Maksymilian.

Cudowny Medalik przypomina o powszechnym powołaniu do świętości, którym zostaliśmy obdarowani. Z tego powodu wezwanie, które św. Katarzyna ujrzała w objawieniu: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy” św. Maksymilian uczynił fundamentalną modlitwą członków MI. Modlitwa ta wraz z cudownym medalikiem stanowi charakterystyczny element tożsamości MI.

Cudowny Medalik jest znakiem. Sam w sobie nie ma specjalnej wartości. Tworzywo, z jakiego się Go wykonuje nie jest, a w każdym razie nie musi być kosztowne. Samo wytworzenie Medalika nie jest drogie i zaawansowane technologicznie. Medalik jest znakiem, czyli niewielkiej wartości przedmiotem, który odnosi się do tego, co jest poza Nim, do rzeczywistości, która ma wartość nieskończoną. Można przyrównać Cudowny Medalik do palca, który wskazuje.

Po drugie: Cudowny Medalik jest narzędziem oddziaływania apostolskiego, z służącym do pozyskiwania dusz dla Boga przez Niepokalaną.

„Jej medalik rozdawać, gdzie tylko się da, i dzieciom, by zawsze go na szyi nosiły, i starszym, i młodzieży zwłaszcza, by pod Jej opieką miały dosyć sił do odparcia tylu pokus i zasadzek czyhających na nią w naszych czasach. A już tym, co do kościoła nie zaglądają, do spowiedzi boją się przyjść, z praktyk religijnych szydzą, z prawd wiary się śmieją, ugrzęźli w błocie moralnym albo poza Kościołem w herezji przebywają - o tym, to już koniecznie medalik Niepokalanej ofiarować i prosić, by zechcieli go nosić, a tymczasem Niepokalaną błagać o ich nawrócenie” - mówi św. Maksymilian. W innym miejscu wyjaśnia, że apostolstwo poprzez medalik oznacza nie tylko wręczanie go innym: „Choćby kto był najgorszy, jeśli tylko zgodzi się nosić na sobie Cudowny Medalik - dać mu go i modlić się za niego, a przy sposobności dobrym słowem i przykładem starać się powoli przywieść go do ukochania Niepokalanej całym sercem i uciekania się do Niej we wszystkich trudnościach i pokusach”.

Mechanizm apostolskiego oddziaływania Cudownego Medalika obejmuje więc trzy, nierozłączne elementy:

1. wręczenie medalika,

2. modlitwa za osobę obdarowaną medalikiem,

3. dawanie przykładu - świadectwa osobistego życia wiary osobie obdarowanej Cudownym Medalikiem.

Apostolstwo Cudownego Medalika zakłada zatem najpierw troskę o osobiste uświęcenie członków MI, promieniujące na otoczenie modlitwą i żywym świadectwem.

Po trzecie: Cudowny Medalik jest orężem do walki ze złem. „Medalik Niepokalanej niech będzie bronią, a raczej kulką, którą każdy rycerz Niepokalanej się posługuje” - mówi św. Maksymilian. Inna jeszcze tradycja upatruje w Cudownym Medaliku rodzaj tarczy, chroniącej przed złem. Można Go potraktować jako miniaturę szkaplerza - fartucha ochronnego o charakterze duchowym. Jest nawiązaniem do starożytnego porównania Maryi do Wieży Dawidowej - twierdzy, na której zawieszono oręż zbrojny i tarcze, by pokazać siłę Królestwa Izraela - jej źródłem jest sam Bóg (Pnp 4,4). Już w kształcie swoim Cudowny Medalik przywodzi na myśl skojarzenia z tarczą, jaką niegdyś zbrojni rycerze osłaniali się przed ciosami wroga. W ikonografii nieraz ukazywano Matkę Bożą, jako tarczę, za którą chronią się wierzący, by uniknąć ostrza pokusy szatańskiej.

Po czwarte: Cudowny Medalik jest zapowiedzią przyszłych dóbr. By zrozumieć tę część zadania, jakie pełni, trzeba odczytać znaczenie poszczególnych elementów oraz całości Medalika.

Katecheza zawarta w Cudownym Medaliku

Awers Cudownego Medalika ukazuje Niepokalaną, stojącą na ziemskim globie, miażdżącą głowę węża i rozsiewającą wokół promienie Bożych łask. Postać Maryi odziana jest w suknię przewiązaną w pasie i płaszcz, który okrywa Ją od stóp do głów. W ikonografii najczęściej przedstawia się Maryję w szacie koloru białego, oznaczającego wieczne dziewictwo Maryi, a zarazem odnoszące się do Jej Niepokalanego Poczęcia.

Przepasanie ma dwojakie znaczenie. W ikonografii umownie oznacza ono brzemienność Maryi. Odnosi się także do Jezusowego wezwania do gotowości i służby: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie” (Łk 12,35). W czasach biblijnych, kiedy noszono długie szaty, praca wymagała przepasania się: w ten sposób szata nie przeszkadzała i pozostawiała swobodę ruchu. Przepasanie uchodziło także za oznakę służby. Takie przedstawienie Maryi na Cudownym Medaliku ukazują Ją zatem także jako „Służebnicę Pańską” (Łk 1,38).

Choć na Cudowny Medalik nie zawiera kolorów, to jednak serce i wyobraźnia podpowiadają, że płaszcz okrywający Maryję od stóp do głów jest koloru błękitnego i oznacza opiekę oraz osłonę Nieba, jak słyszymy w scenie Zwiastowania: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Ten element szat, okrywających postać Niepokalanej przywodzi też skojarzenie z proroctwem Izajasza: „Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości” (Iz 61,10). Ikonografia chrześcijańska z wielkim upodobaniem wykorzystuje ten motyw teologiczny, ukazując Maryję, rąbkiem płaszcza okrywającą grzeszników, którzy uciekają się pod Jej opiekę.

Na miniaturowej wielkości Cudownym Medaliku nie sposób rozpoznać rysów twarzy Maryi, która - mimo to - zdaje się patrzeć na nas. Można tę niedoskonałość potraktować także w kategoriach teologicznych: twarz Niepokalanej odzwierciedla w sposób najdoskonalszy podobieństwo Boga, na które został uczyniony człowiek, a który to obraz Stwórcy w stworzeniu wykrzywia i czyni zafałszowanym grzech. Ta, która jest Bez Grzechu Poczęta, jako Zwierciadło Sprawiedliwości w pełni ukazuje swoim obliczem samego Boga, nosząc w sobie Jego Jednorodzonego Syna. Prawdę o doskonałym obrazie i podobieństwie Stwórcy, które odnajdujemy w Maryi, podkreśla jeszcze aureola - nimb okalający na Cudownym Medaliku głowę Niepokalanej. Przywodzi tutaj Maryja na myśl Arkę Przymierza, skrzynię akacjową obitą złotem, jak Maryja-Człowiek opromieniona boskim blaskiem (por. Wj 25,10nn). Starożytna tradycja teologiczne w drewnie Arki widzi znak człowieczeństwa, zaś w pokrywającym je złocie - bóstwa: bóstwo Jezusa okrywa człowieczeństwo Maryi. W Arce przechowywano tablice Dekalogu, laskę Aarona i naczynie z manną - niezwykłe ślady obecności i działania Boga (por. np. Pwt 10,5). Maryja nosi w sobie Boga samego. Obecność arki zapewniała pomyślność i błogosławieństwo (por. 2 Sm 6,12). Maryja promieniuje łaską, emanując tym, czym sama została napełniona (por. Łk 1,28). Oznaczają to promienie, które na Cudownym Medaliku wypływają z otwartych dłoni Niepokalanej. Choć na Cudownym Medaliku nie sposób dojrzeć takich szczegółów, to jednak - jak zaświadczyła Katarzyna Labouré - promienie łask wypływają z pierścieni, które Maryja ma na palcach.

Pierścień jest znakiem związania, zobowiązania, wierności, miłości i zaślubin, szmbolem przekazania godności, władzy, powierzenia szafarstwa Bożych łask. Faraon włożył pierścień na palec Józefa, polecając mu zarząd dobrami Egiptu (Rdz 41,42). Pierścień jest znakiem zaślubin Boga z Jego Oblubienicą - Narodem Wybranym (Ez 16,12) oraz miłosierdzia, okazanego grzesznikowi, niczym w przypowieści o Synu Marnotrawnym (Łk 15,22). Pierścień-okrąg, bez początku i końca oznacza odwieczną miłość. Od zawsze traktowany jest jako symbol zaślubin: na ręku biskupa oznacza jego zaślubiny z Kościołem Diecezjalnym, na palcu zakonnicy - jej zaślubienie Chrystusowi.

Z pierścieni biją promienie - to oznaka łask, jakie przynoszą owe zaślubiny Maryi. - Kecharitomene - przepełnionaś łaską! - wykrzyknie do Niej Anioł (Łk 1,28), nie tylko opisując stan Maryi, ale właściwie nazywając Ją w ten sposób, a więc wyznaczając Jej zadanie - bo takie konotacje biblijne ma przecież nadanie czy zmiana imienia (Abram-Abracham; Szymon-Piotr; Szaweł-Paweł). Pokazuje więc medalik Maryję pełną łaski - tak pełną, że łaska promieniuje z niej na świat. Można ten znak odczytać zatem jako symbol Maryi-Oblubienicy, Panny Wiernej, obranej przez Ojca Szafarką Łask, które przywracają grzesznikom utracone dziecięctwo Boże.

Taki jest też wymiar łaski. Nie dotyczy ona jakichś doczesnych, przemijających, chwilowych i doraźnych dobrodziejstw, ale wiecznych. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam: „Łaska jest pomocą, jakiej udziela nam Bóg, byśmy odpowiedzieli na nasze powołanie i stali się Jego przybranymi synami” (KKK 2021). Na medaliku tylko część promieni - łask dociera na glob pod stopami Niepokalanej, Pozostałe, a w ściślej większa ich część, jakby mija się z celem. W widzeniu Katarzyny Labouré Maryja wyjaśnia, że to są łaski „zmarnowane” - to jest takie, które Bóg zgotował ludziom i ci mogliby je otrzymać, gdyby tylko prosili o nie i otwarli się na nie.

Dłonie Maryi są otwarte w przejrzystym geście dawania. Tak trzymane dłonie nie są w stanie niczego zatrzymać dla siebie. Maryja, choć Łaski Pełna, pełnią Bożych darów, które otrzymuje, dzieli się z ludzkością. Gest szeroko otwartych dłoni Niepokalanej przywodzi na myśl także gest rąk wyciągniętych do modlitwy, na wzór Mojżesza orędującego za Narodem Wybranym w czas bitwy z Amalekitami (por. Wj 17,8 nn). Maryja z Cudownego Medalika, to także orędowniczka, modląca się za swoje dzieci i wraz z nimi.

Gest otwartych ramion Dziewicy przypomina także krzyż i wyciągnięte na nim ramiona Zbawiciela. Przekaz Medalika ma więc charakter wielowarstwowy: dziś Maryja, Brzemienna Dziewica, nosi w sobie Zbawiciela Świata, który niczym w warsztacie tkackim, swoje Bóstwo przyobleka w Jej Łonie w ludzkie Ciało. Jutro Wcielony Bóg rękami Bezbożnych zostanie przybity do Krzyża. Gdyby w postaci Maryi stojącej na ziemskim globie dopatrzyć się jeszcze podobieństwa do wyrastającego z ziemi drzewa, na myśl przychodzą skojarzenia teologiczne, zawarte w prefacji na Święto Podwyższenia Krzyża: „Na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie Krzyża powstało nowe życie, a szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany, przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. W ten sposób „To, co Ewa straciła przez niewierność, Maryja odzyskała przez wiarę i stała się dla pielgrzymującego ludu znakiem pociechy i niezawodnej nadziei” mówi inny tekst liturgiczny (4. Prefacja o NMP).

Niepokalana na Cudownym Medaliku depcze głowę węża, który wije się jak w konwulsjach na powierzchni ziemskiego globu. W ten sposób spełnia się proroctwo Protoewangelii: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Bóg zapowiada zgubę szatana, a spełnienie tej tajemnicy zaczyna się uskutecznia w Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, zrodzonego z Maryi Dziewicy. Jest ona początkiem wypełnienia także dalszych proroctw, jak choćby tych, wspomnianych w psalmach: „Twych wrogów położę jako podnóżek pod Twoje stopy” (Ps 110,1) oraz „Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień” (Ps 91,12). Ten drugi fragment szatan wykorzysta jako pułapkę podczas kuszenia Jezusa na koniec czterdziestodniowego postu na pustyni. Sam jednak wpadnie w sidła przez siebie zastawione, gdy Chrystus przez Krzyż i Zmartwychwstanie ostatecznie pokona moce piekielne.

Niepokalana stoi na globie ziemskim, którego część widać na Cudownym Medaliku. Oznacza to, że jest Maryja błogosławioną córką „przez Boga Najwyższego, spomiędzy wszystkich niewiast na ziemi” (Jdt 13,18), że jest Człowiekiem z prochu ziemi uczynionym - postać Dziewicy nie tylko stoi na powierzchni globu, ale zda się zeń wychodzić - przypomina prawdę o tym, że Bóg posłużył się Stworzeniem, aby stworzeniu okazać łaskę i zbawienie, jak mówi św. Paweł: „gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4,4).

Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt, iż o ile dłonie Niepokalanej są na Cudownym Medaliku bardzo wyraźnie widoczne, o tyle stopy starannie okrywa Jej szata. Oznacza to także pewną tradycję ikonograficzną, wywodzącą się jeszcze z czasów starożytnych i kultury pogańskiej. Istniało w niej przekonanie, że źródłem siły jest ziemia, a człowiek czerpie tę siłę stopami. Zasłonięcie stóp Niepokalanej wskazuje na inne źródło Mocy: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni cię” (Łk 1,35). Tak, jak niegdyś szatan obsypał trądem złośliwym Hioba „od palca stopy aż do wierzchu głowy” (Hi 2,7), tak teraz Maryja cała jest łaski pełna, okryta w zupełności Mocą z wysoka. Zakrycie stóp Niepokalanej przywodzi na myśl zapewnienie zawarte w Psalmie: „nie oddałeś mnie w ręce nieprzyjaciela, postawiłeś me stopy na miejscu przestronnym” (Ps 31,9). Wszystkie te skojarzenia odnoszą się do tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, wyrażone w formule dogmatycznej, ogłoszonej 8. grudnia 1854 roku przez papieża Piusa IX: „Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia - mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego - została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”.

Całości obrazu awersu Cudownego Medalika dopełnia napis, zawierający słowa modlitwy: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy sie do Ciebie uciekamy”. Wizerunek Niepokalanej jest dla nas darem Bożej Prawdy. Patrząc na Cudowny Medalik przyjmujemy ją, niczym ożywcze powietrze podczas wdechu. Naszą odpowiedzią, rodzajem duchowego „wydechu” są słowa tej właśnie modlitwy, wypowiadane głosem naszych serc. Pierwsza strona Medalika jest więc symbolem, albo nawet czymś w rodzaju instrukcji obsługi dialogu Boga i człowieka: Bóg mówi - obrazem, gestem, symbolem. Człowiek odpowiada modlitwą błagalną.

Święty Maksymilian, żywo reagujący na zdobycze współczesnej techniki, powiedziałby pewnie dzisiaj, że mechanizm działania Cudownego Medalika przypomina nieco mechanizm działania telewizji - naziemnej, satelitarnej bądź internetowej: Bóg staje naprzeciw człowieka. Komunikacja między nimi odbywa się przez obraz, jaki widzimy na ekranie Cudownego Medalika. Medalik pełni funkcję współczesnego „medium”, technicznego pośrednictwa między rzeczywistością widzialną i niewidzialną, duchową i cielesną, niebiańską i ziemską.

O ile awers Cudownego Medalika określa miejsce Niepokalanej w Historii Zbawienia, o tyle rewers wyjaśnia jej udział w obecnej tajemnicy Kościoła. Uwagę przykuwa tutaj w pierwszej kolejności znak krzyża splecionego z dużą literą „M”. Krucyfiks ma proporcje tzw. krzyża rzymskiego (łacińskiego) z pionową belką wyraźnie dłuższą, niż poprzeczna. Krzyż stoi na poprzecznej podstawie. Jest to przedstawienie nie znane ikonografii chrześcijańskiej, ma charakter nowatorski i oryginalny. Podstawa jest symbolem Ziemi, rozumianej nie jako gleba czy planeta, ale miejsce pielgrzymowania ludzkości. Jeżeli tak odczyta się podstawę poziomą krzyża, to on sam w pierwszej kolejności kojarzyć się będzie z drabiną Jakubową, łączącą niebo z ziemią, na której opiera się Pan i po której aniołowie zstępują w dół i wstępują do nieba (Rdz 28,10nn). Obraz ten wspomniany przez samego Jezusa (J 1,51), odnosi się do wypełnienia w Nim proroctw Starego Testamentu. Nie tylko o krzyżu, ale też o samej Bożej Rodzicielce tradycja Kościoła mówi, jako o drabinie łączącej Niebo z Ziemią.

Po drugie wizerunek krzyża, stojącego na podstawie oznacza ludzkość odkupioną przez Jezusa na Krzyżu.

Wokół krzyża na podstawie wije, oplata się litera „M” oznaczająca Maryję Niepokalaną. Krzyż nie jest ponad literą, ale spleciony z nią, co należy rozumieć w ten sposób, że w gronie ludzkości jest także Maryja, skoro „Jezus umarł za wszystkich” (2 Kor 5,14-15). Dogmat o Niepokalanym Poczęciu, wspomniany już wcześniej, wyjaśnia ów wyjątkowy mechanizm zbawienia Maryi.

Litera „M” spleciona z krzyżem na podstawie, zdaje się go dźwigać. To ślad wizji Katarzyny Labouré, która miała charakter dynamiczny: zakonnica ujrzała bowiem Niepokalaną dźwigającą i unoszącą kulę. Oznacza to, że Maryja podnosi do Boga, ofiaruje Mu i oddaje ludzkość odkupioną przez Jezusa Chrystusa na krzyżu, wraz z tą ludzkością oddaje Mu się także sama: „Oto Ja, Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).

Figura litery „M” wijącej się wokół krzyża przypomina także motywy różańcowe. Tradycja symboliki chrześcijańskiej uciekała się swego czasu do obrazu krzewu winnego, owijającego się i pnącego wokół pnia jabłoni. W rzeczywistości taki widok można było podziwiać w dawnych ogrodach w stylu angielskim. Zestawienie jabłoni i oplecionej wokół niej róży przywodzi na myśl zaproponowane przez św. Ireneusza i późniejszych Ojców Kościoła przeciwstawienie Ewy i Maryi. Ewa, łamiąc Boży zakaz, sięga po owoc drzewa poznania dobra i zła, którego spożycie przynosi w dalszej konsekwencji śmierć. Maryja - Nowa Ewa - stoi obok drzewa krzyża. Umierający na nim Jezusa, to „Błogosławiony Owoc jej łona”. Spożywanie tego owocu w dalszej konsekwencji zapewnia życie: „kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne” (J 6,54). Stąd w prefacji Maryjnej wołamy: „To, co Ewa straciła przez niewierność, Maryja odzyskała przez wiarę i stała się dla pielgrzymującego Kościoła znakiem pociechy i niezawodnej nadziei”. Szatan działający w ogrodzie rajskim, swoim podstępem rozsiał wokół odór grzechu, zdrady i niewierności. Jezus, niczym owoc jabłoni, przez swoje posłuszeństwo woli Ojca i śmierć, stanowi widok miły oczom duszy i rozsiewa cudną woń, która unicestwia odór grzechu. Tę woń zapowiada, a potem wzmacnia i potęguje miły zapach Maryi - Krzewu Różanego.

Trwanie w splocie krzyża na podstawie i litery „M”, przywodzące na myśl artystyczny wizerunek różanego krzewy wijącego się wokół jabłoni, jest także symbolem modlitwy różańcowej, w której rozważanie tajemnic Maryjnych przeplata się z rozważaniem życia Jezusa, a jego imię jest środkiem ciężkości, samym sednem i kulminacją powtarzanej systematycznie modlitwy Pozdrowienia Anielskiego.

Wreszcie w znaku krzyża na podstawie i litery „M” można dostrzec pewne podobieństwo do połączenia krzyża i kotwicy - symbolu nadziei. Wówczas w tej części Cudownego Medalika możemy rozpoznać nawiązanie do kolejnej modlitwy Maryjnej Anioł Pański. Tajemnica Zbawienia rozpoczyna się od daru wiary - „Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi i poczęła z Ducha Świętego” - wołamy najpierw. Na ten dar wiary Maryja odpowiada całą postawą życia: „Oto Ja, Służebnica Pańska, niech Mi się stanie według Słowa Twego”. Zwiastowanie jest przekazaniem Maryi daru wiary. Jej słowa są odpowiedzią zaufania, nadziei złożonej w Bogu. Owocem daru wiary, na który Maryja odpowiada postawą ufności, jest miłość - Chrystus, Bóg wcielony „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14).

O ile awers Cudownego Medalika jest streszczeniem tajemnic wiary i zbawienia, związanych z historią Starego Przymierza, o tyle Jego rewers ukazuje ich wypełnienie w dziejach Nowego Przymierza. Ich dopełnieniem jest znak dwóch serc, umieszczony tuż pod krzyżem na podstawie, splecionym z literą „M”. Serca wieńczą maleńkie płomyki: to serca pałające miłością, przypominające wiarę, przewodniczkę przez całe życie i śmierć, aż po zmartwychwstanie. To przecież w kontekście uczniów idących do Emaus w towarzystwie Zmartwychwstałego Pana, słyszymy pytanie „czy serce nie pałało - płonęło w nas?” (Łk 24,32). Spełnia się tutaj także życzenie Zbawiciela: „przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, bo on już zapłonął” (Łk 12,49).

Serce Jezusa można rozpoznać po oplatającej je koronie cierniowej. Jest ona przypomnieniem wezwania Jezusowego „Kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje” (Łk 9,23). Nawiązuje też do znaku zwycięstwa. Św. Paweł wyznaje: „w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wieniec otrzymałem” (2 Tm 4,7). Wieniec - laur, jest starożytnym znakiem zwycięstwa, bożej nagrody. Korona króla-władcy wieńczy skronie pomazańca, jego władza, jako dar, pochodzi od Boga. Stanowi też zapowiedź zbawienia: „bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia” (Ap 2,10). Pamiątką takiego odczytania znaku korony jest zdobienie nią wizerunków Maryi, jako tej, która osiągnęła niebiańską nagrodę zbawienia, co definiuje dogmat o Wniebowzięciu. Cierniowa korona Jezusa, wspomniana na Cudownym Medaliku, wskazuje na cierpienie, jako na środek prowadzący do zbawienia i wiecznej nagrody.

Serce Maryi, to to, które przeszywa miecz. Obraz ten przywodzi na myśl bolesność Maryi, zapowiedzianej już przez Symeona: „Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2,35). Tradycja Kościoła tłumaczy to proroctwo na dwa sposoby. Pierwszy ma charakter dosłowny, biologiczny: Niepokalana cierpi wraz z Chrystusem. Cierpienie to jest natury cielesnej - odnosi się do niewygód, ubóstwa, utrapienia ucieczki - oraz emocjonalnej i duchowej - wskazując na strach, niepewność, żal, współczucie. Wszystkich tych stanów - zarówno somatycznych jak i psychicznych - możemy się jedynie domyślać, gdyż pisma natchnione nie wspominają o nich wprost.

Drugie tłumaczenie proroctwa miecza, przenikającego serce Maryi ma charakter teologiczny: miecz oznacza Słowo Boże. Jest ono jak „miecz obosieczny” (Hbr 4,12) i jako takie przenika serce Maryi w scenie Zwiastowania. Anioł Gabriel jest tutaj niczym Ręka Boga, która dzierży ów miecz Słowa Bożego. Przez ucho Słowo trafia do serca Maryi, budząc w nim wiarę, „wszak wiara bierze się ze słuchania” (Rz 10,17). W kolejnych zdarzeniach dotyczących życia Jezusa - Jego Narodzenia i Objawienia, odnalezienia w Świątyni i budzenia wiary na godach w Kanie Galilejskiej, wszędzie tam, gdzie Maryja doświadcza obecności Jezusa Wcielonego Słowa, wszystkie te sprawy przechowuje i rozważa w swym sercu (Łk 2,51). Aż przychodzi moment kulminacyjny, zobrazowany w symbolu dwóch serce obok siebie na rewersie Cudownego Medalika. Znak ten dosłownie odnosi się do sceny konania Jezusa, gdy „obok krzyża Jezusowego stała (...) Maryja, Matka Jego” (J 19,25). Zestawienie na jednym poziomie Serc Jezusa i Maryi podkreśla owo stanie Maryi „obok” krzyża Jezusa. Odnosi się to najpierw do biblijnego opisu stworzenia niewiasty z boku mężczyzny (Rdz 2,21nn): postawiona „obok” niego, stanowi dlań właściwą pomoc. Stąd obecność Maryi na Golgocie traktowana jest jako Jej udział w dziele Odkupienia człowieka, z czym wiąże się Jej tytuł „Współodkupicielki”. Jezus dokonuje dzieła odkupienia na krzyżu, ale Maryja, stojąc obok, pomaga, współdokonuje odkupienie. Przypomina to w pewnym sensie winorośl, która sama z siebie wydaje owoce, jednak potrzebuje oparcia, jakiejś konstrukcji lub ściany obok, która pomaga rosnąć i owocować, choć bezpośrednio nie ma na te procesy wpływu.

Stojąca obok krzyża Jezusowego Maryja słyszy ostatnie zanotowane w Ewangelii Słowo Boże, skierowane do niej: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19,26). To słowo Jezusa, niczym miecz obosieczny, przeszywa Niepokalane Serce Maryi, otwiera je dla człowieka. Serce Maryi na Cudownym Medaliku jest nie tyle sercem zranionym, bolesnym, co nade wszystko otwartym dla ludzi. Uświadamia też pobudzającą do opamiętania, nawrócenia i pokuty prawdę, że tuż po tym, jak Jezus-Bóg swoim słowem otwiera Niepokalane Serce Maryi dla wiecznego dobra człowieka, człowiek włócznią żołnierza otworzy Najświętsze Serce Jezusa (J 19,34). Lecz i ten gest obróci się ku dobremu, skoro z przebitego boku Jezusa, niczym z Mojżeszowej skały na pustyni (por Lb 20,11) wypłynęły zdroje miłosierdzia - Wody Żywej, a jak z boku Adama Bóg uczynił Ewę, tak z przebitego boku Chrystusa narodził się Kościół, jego dziewicza Oblubienica.

Właśnie do tej tajemnicy nawiązuje kolejny element rewersu Cudownego Medalika, okalający go wieniec dwunastu gwiazd. Gwiazda jest trzecim - po krzyżu i sercu z cierniową koroną - znakiem Chrystologicznym. Korzenie tego symbolu sięgają proroctwa Balaama: „wschodzi gwiazda z Jakuba” (Lb 24,17), zaś wypełniają się w znaku gwiazdy, która do Wcielonego Słowa Bożego sprowadza Mędrców ze Wschodu (por. Mt 2,2). W sztuce chrześcijańskiej o tematyce Maryjnej, tam, gdzie portretowaną samą Matkę Chrystusa Pana, Jego samego przedstawiano często jako gwiazdę na Jej płaszczu.

Dwunastokrotnie powtórzony symbol gwiazdy budzi skojarzenia eklezjalne, bowiem „dwunastka”, to liczba Kościoła - pokoleń Izraela, Apostołów, warstw fundamentu i bram Nowego Jeruzalem. To symbol pełni, albo też wypełnienia zapowiedzi. Dwanaście gwiazd oznacza zatem tajemnicę obecności i działania Chrystusa w Kościele, związek między Nimi tak bliski i ścisły, jak między małżonkami - to Chrystus - Oblubieniec, Małżonek Kościoła (Ecclesia). Gwiazdy są pięcioramienne, jak pięć palców, zmysłów, pięć ran Chrystusa czy dwa razy po pięć druhen z lampami czekających na oblubieńca w Jezusowej przypowieści (25,1-13) - piątka jest starożytnym, także biblijnym symbolem zaślubin - pięć planet drużbuje zaślubinom słońca z ziemią - wierzyli ludzie epoki ptolemeuszowskiej. Pięć płatków ma także kwiat róży, odnoszony w symbolice do Najświętszej Maryi Panny: roślina zachwycająca swym pięknem i zadziwiająca kolcami, ukazuje piękno i zarazem boleść Maryi. Jest jedną z nielicznych roślin, tak powszechnie cenionych, która nie ma właściwości leczniczych, stąd traktowana jest jako rajski kwiat, rosnący w ogrodzie wiecznego szczęścia, gdzie nie ma chorób, a zatem lekarstwa są zbędne.

Gwiaździsta aureola okalająca rewers Cudownego Medalika kojarzy się wprost z apokaliptyczną wizją Niewiasty: „Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Tradycja Kościoła odczytuje w tej wizji znak Niepokalanej Dziewicy. Połączenie eklezjalnej i apokaliptycznej interpretacji dwunastu gwiazd z rewersu Cudownego Medalika zdaje się wyprzedzać nauczania Soboru Watykańskiego II o Najświętszej Maryi Pannie, w myśl którego jest Ona pierwowzorem Kościoła w porządku wiary, miłości i zjednoczenia z Chrystusem. Z kolei Kościół czerpie z Niej wzór w dziele, w którym poprzez „przepowiadanie i chrzest rodzi do nowego i nieśmiertelnego życia synów z Ducha Świętego poczętych i zrodzonych” (KK 64).

Dwanaście gwiazd - symbol Kościoła - stanowi obramowanie dla treści, ukazanych na rewersie Cudownego Medalika. Obramowanie to nie tylko nadaje kształt, ale też zdaje się, niczym mur, bronić prawd zawartych wewnątrz. Czyni to nieustannie - mimo upływu czasu, odmierzanego miesiącami i przesuwającymi się na nocnymi niebie gwiazdozbiorami, które również wspomina dwanaście gwiazd. Czyni to wobec wszystkich narodów, całego świata, całego potomstwa Abrahamowego, licznego jak gwiazdy niebieskie (Rdz 22,17). To jest właśnie zadanie Kościoła: strzeżenie depozytu wiary. Gwiazdy ułożone są regularnie wzdłuż krawędzi Cudownego Medalika, wyciętych w kształt owalny, przypominający nie tylko tarczę obronną, ale również jajko. Ten symbol Wielkanocnej radości zmartwychwstania i odrodzenia do nowego życia, w bardzo starożytnej tradycji teologicznej postrzegany był także jako symbol Kościoła. Kościół jest niczym skorupa jajka: czasem piękny, niczym pisanka, innym razem pobrudzony grzechem, zawsze jednak nadaje kształt i spełnia funkcję ochronną wobec życia, które rozwija się wewnątrz niezależnie od wyglądu skorupki. To dlatego życie Boże możliwe jest tylko w Kościele, w łączności z nim, a wiara bez praktyki religijnej, bez życia sakramentalnego, bez Kościoła, jest niczym rozbite jajo - kończy się zepsuciem, degradacją, zmarnowaniem, jest niczym sól, która utraciła swój smak i nie nadaje się już na nic, prócz wyrzucenia i podeptania przez ludzi (por. Mat 5,13).

Podsumowując Symbolika Cudownego Medalika jest więc następująca: Kościół jest depozytariuszem skarbca wiary. Ów skarbiec obejmuje historię i rzeczywistość dzieła zbawienia, zapoczątkowanego w stworzeniu i upadku pierwszych ludzi, dopełnionego w dziele Chrystusa, Słowa, które przyjęło ciało z Maryi Niepokalanej Dziewicy.

Na tym polega paradoks Cudownego Medalika: w tak niewielkim i prostym znaku, zawiera się tak wielka i znamienna treść. Jest Cudowny Medalik niczym kompendium Pisma Świętego i Katechizmu, Objawienia i Tradycji Kościoła. Stąd w niewielkim i niepozornym logo, kryje sie głębia treści, skłaniająca tego, który się nim posługuje, do refleksji i odmiany życia.

Historia Cudownego Medalika

Niepokalana od Cudownego Medalika objawiła się dość wyjątkowo, przynajmniej w porównaniu z innymi miejscami Jej obecność: w samym środku wielkiego miasta, w zgiełku, zabieganiu, ścisku, natłoku ludzkich spraw, nieszczęść i radości, koncentracji plugastwa i ludzkiej podłości - a jednak w oazie ciszy i odosobnienia, bo nowicjacka kaplica sióstr miłosierdzia, o rzut kamieniem od grobu św. Wincentego a Paulo, zatopiona w cichym zaułku i dziś wydaje się być przestrzenią niezwykłą, nie pasującą do otaczającej ją aglomeracji. Niepokalana objawia się w kościele, w miejscu modlitwy i sprawowania Eucharystii. Pod tym względem objawienie paryskie uspokaja: bo patrząc na Lourdes, La Salette czy Fatimę można odnieść wrażenie, że Maryja bardziej upodobała sobie ustronne i bezludne ostępy dzikiej i pięknej natury, niż „przyzwoite” miejsca kultu.

Niepokalana od Cudownego Medalika objawia się w czasie najwyższym, by spełniło się oczekiwanie świata chrześcijańskiego na Dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Jego oficjalne ogłoszenie lokuje się w samym centrum swoistego napięcia między Rue du Bac a Lourdes. W Paryżu Matka Boska w pewnym sensie upomina się i przynagla w sprawie Niepokalanego Poczęcia jako oficjalnej nauki Kościoła. Zjawienie wobec Katarzyny jest jednak niezwykle subtelne i przypomina sposób działania z Kany Galilejskie, kiedy to Maryja nie mówi Jezusowi, co wypada czynić, lecz jedynie stwierdza z dźwięczna nutą nadziei w głosie: „nie mają już wina (J 2,3)! Jakieś „zrób z tym coś” kryje sie jedynie w podtekście. Tak samo jest w sprawie dogmatu o Niepokalanym poczęci w tym objawieniu: sama wizja jest wystarczającym upomnieniem się o tytuł Niepokalanej.

Znamienny jest też czas zjawienia w sensie bliższym: noc, pogrążenie we śnie. To pora również pełna symboliki: świat śpi, objawienie Maryi jest przebudzeniem. Wzorem Anioła ukazującego świętemu Józefowi z przesłaniem „nie bój się wziąć do siebie Maryi” (Mt 1,20) a potem „uchodź do Egiptu” (Mt 2,13) teraz sama Niepokalana przychodzi do Katarzyny we śnie, budzi, wzywa do pójścia do kaplicy.

Objawienie Cudownego Medalika ma miejsce 27 listopada 1830 roku, dwa i pół miesiąca po przejeździe pierwszej kolei żelaznej na trasie Liverpool-Manchester. Wkrótce kolej otoczy i połączy żelazną nicią cały świat. Będą tego dobre skutki: wzrost produkcji, gospodarki, zatrudnienia, przepływ towarów, likwidacja bezrobocia i głodu. Będą też skutki tragiczne: kolejne wojny światowe: dopóki nie istniała kolej, żaden konflikt zbrojny nie angażował takiej liczby państw i żołnierzy. To kolej umożliwiła szybki transport broni, amunicji, żywności i ludzi, to - w uproszczeniu - przez nią lokalne konflikty szybko przerodziły się w światową masakrę. Medalik działa tutaj niejako w myśl zasady Paracelsusa, która mówi, że Bóg dał ludziom lek (arcanum) na każdą chorobę, oraz odpowiednie znaki zewnętrzne (sygnatury), dzięki którym można je rozpoznać. Nadchodzących chorób czyhało więcej: w tym samym roku rozpadło się Święte Przymierze - porozumienie ponapoleońskie, które próbowało utworzyć federację państw Europejskich, opartą na fundamencie wartości chrześcijańskich, o podłożu ekumenicznym, godząc w pokojowy sposób tradycję katolicką, protestancką i prawosławną. W tym samym roku, w wyniku rewolucji lipcowej, na tron francuski wstąpił Ludwik Filip, ogłaszając się po raz pierwszy królem nie Francji, ale Francuzów. Za tytułem tym kryło się zerwanie z dotychczasowym przekonaniem, że król jest namaszczonym władcą z woli Bożej; Ludwik Filip był traktowany jako władca wybrany przez lud, nie przez Boga. Rodziło się państwo świeckie, a dalej bezbożne i wreszcie ateistyczne - odpowiedzią Boga na taką dynamikę zdarzeń będzie objawienie Maryjne w Fatimie.

Wreszcie wizja na Rue du Bac miała miejsce w wigilię pierwszej niedzieli Adwentu. To przypomnienie - Pan jest blisko, czuwajcie. Ta okoliczność jest także zachętą do odwagi, płynącej z faktu bliskości Jezusa j Jego Matki. Podkreśla ją fizyczna bliskość medalika względem osoby, która nosi ją na lub przy sobie.

Objawienie paryskie burzy pewien stereotyp - ten mianowicie, jakoby tylko niewinne dzieci godne były oglądać Przenajświętszą Panienkę. Katarzyna jest już dorosłą kobietą, doświadczoną przez życie, zdeterminowana w dążeniu do realizacji powołania zakonnego. Kobietą mądrą, choć prostą i skromną. Jednak tym, co najbardziej uderza, jest jej milczenie. „Milcząca święta” - powie o niej papież podczas kanonizacji. To niesamowite, żeby dopiero na końcu życia nikomu, wyłączając spowiednika, ks. Aladela, nie powiedzieć, nie zdradzić takiej urody sekretu: spotkania z Matką Pana. Generuje to nawet groteskowość całej sytuacji. Po jakimś czasie wybite na polecenie Niepokalanej medaliki docierają do sióstr szarytek na Rue du Bac. Siostry poruszone tym wydarzeniem rozchwytują wizerunki Niepokalanej, jeden z nich dają Katarzynie. Nie mają pojęcia, że źródło tego znaku jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki. Jak większość z nas - gdy w codziennym życiu szukamy Boga nie wiadomo gdzie, gotowi udać się w najodleglejszą pielgrzymkę, podczas gdy On jest na wyciągnięcie ręki. Taki stan rzeczy przypomina trochę także świętego Maksymiliana z jego dziecięcą wizją koron. Właściwie dowiedzieliśmy się niej od niego samego, ale już po wojnie i po jego męczeństwie od matki, pani Kolbowej.

I wreszcie to, co najgłębiej porusza, to przesłanie Niepokalanej z Rue du Bac. Nie ma w nim wyrzutów, katastrofizmu, jest głęboka i radosna zarazem teologia. To właśnie najbardziej porywa w paryskim zjawieniu Matki Bożej.

Święty Maksymilian i Cudowny Medalik

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe przyjął święcenia kapłańskie 28 kwietnia 1918 roku. Uroczystość odbyła się w rzymskim kościele San Andrea della Valle. Zgodnie ze zwyczajem, następnego dnia odprawił prymicyjną Mszę św. Uczynił to w innym rzymskim kościele dedykowanym św. Andrzejowi - San Andrea delle Fratte - przy ołtarzu nawrócenia Alfonsa Marii Ratisbonne’a. To przez niego Niepokalana przekazał św. Maksymilianowi i całemu MI Cudowny Medalik, dołączając swoisty certyfikat jego skuteczności. Była nim historia samego Ratisbonne’a.

Ten zeświecczony, areligijny Żyd, prawnik z wykształcenia, przyszły spadkobierca fortuny bankowej swojego stryja, w kawalerskiej podróży, poprzedzającej ożenek, wskutek przypadkowego pomylenia dyliżansów dotarł do Rzymu. Tutaj spotkał dawnych kolegów, braci Gustawa i Teodora de Bussieres. Teodor, niedawno nawrócony, żarliwy katolik, namówił Alfonsa do przyjęcia Cudownego Medalika. Sam wytrwale, nie zważając na kpiny i drwiny Ratibonne’a, przy okazji oprowadzania po Wiecznym Mieście ukazywał zbawienne owoce wiary chrześcijańskiej, a świadectwem osobistego i rodzinnego życia zachęcał, jak się wydawało daremnie i bezskutecznie, do zainteresowania Bogiem. Namówił Ratisbonne’a do przepisania modlitwy św. Bernarda „Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo”, a swoim znajomym poleciła ją odmawiać w intencji nawrócenia Alfonsa. Jeden z nich, Albert de La Ferronays, po odmówieniu dwudziestu „Pomnij”, zasłabł i wkrótce zmarł. Pogrzeb miał się odbyć w kościele San Andrea delle Fratte. 20 stycznia 1842 roku, pięć dni po nałożeniu Ratisbonne’owi Cudownego Medalika Teodor de Bussieres przyszedł razem z nim do kościoła św. Andrzeja, gdzie ciało La Ferronaysa spoczywało już na katafalku. De Bussieres wszedł do zakrystii, a Ratisbonne oglądał kościół. To, co się wówczas wydarzyło, opisuje w następujący sposób:

„Kościół św. Andrzeja jest mały, ubogi i odludny. Zdaje mi się, że byłem w nim sam; żaden przedmiot sztuki nie zwracał uwagi. Bezmyślnie prowadziłem wkoło wzrokiem, nie zatrzymując się myślą na niczym. Przypominam sobie czarnego psa, który kręcił się przede mną i podskakiwał... Wkrótce pies ten zniknął - cały kościół zniknął. Nie widziałem już nic..., a raczej, o mój Boże, widziałem jedną rzecz! Nagle owładnęło mną jakieś niewysłowione wzburzenie. Uniosłem wzrok w gorę. Budynek zniknął mi z oczu. Tylko jedna kaplica jakby skupiła całe światło, a pośrodku tego promieniowania ukazała się, stojąc na ołtarzu, wielka, świetlista, pełna majestatu i słodyczy Najświętsza Panna Maryja, taka jak na medaliku. Jakaś nieodparta siła popchnęła mnie ku Niej. Maryja dała mi dłonią znak, bym klęknął. Zdawała się mówić: „Tak jest dobrze”. Nie mówiła do mnie, ale ja wszystko zrozumiałem. Nie byłem w stanie patrzyć w górę ze względu na intensywne światło, ale skoncentrowałem swój wzrok na Jej rękach i w nich mogłem odczytać gest miłosierdzia i przebaczenia. W obecności Matki Boskiej, nawet jeśli Ona nic do mnie nie mówiła, zrozumiałem straszną sytuację, w jakiej się znajdowałem w moich grzechach a jednocześnie piękno katolickiej wiary”.

Nie było wątpliwości, nie miał jej później także św. Maksymilian, że objawienie Niepokalanej i nawrócenie Ratisbonne’a, było owocem Cudownego Medalika - wręczenia go, modlitwy o nawrócenie Alfonsa oraz przykładu życia wierzących przyjaciół. Jedenaście dni po tym zdarzeniu Alfons przyjął chrzest, dobierając sobie imię „Maria”. W maju tego samego roku w miejscu objawienia Niepokalanej umieszczono Jej obraz, wzorowany na wizji Ratisbonne’a, który przedstawia dokładnie Madonnę z awersu Cudownego Medalika, tyle, że w blasku żywych barw. To właśnie u jego stóp 76 lat później św. Maksymilian odprawił swoją pierwszą Mszę św. 3 czerwca 1842 roku Kościół oficjalnie uznał objawienie Niepokalanej w kościele San Andrea delle Fratte. 25 kwietnia 1942 roku świątynia otrzymała tytuł bazyliki. Pół wieku wcześniej papież Leon XIII ukoronował wizerunek Maryi w ołtarzu nawrócenia Ratisbonne’a. On sam w 1847 roku przyjął święcenia kapłańskie. Osiem lat później przeniósł się do Jerozolimy. Tutaj zbudował klasztor, szkołę i sierociniec. Całe kapłańskie życie poświęcił nawracaniu i przygotowywaniu do chrztu swoich żydowskich braci, prawdopodobnie przykładem troski o ich nawrócenie na chrześcijaństwo także zapalając św. Maksymiliana, któremu kwestia zbawienia wyznawców Wiary Mojżeszowej tam mocno leży na sercu. Na nagrobku Alfonsa Marii wyryto modlitwę: „O, Maryjo, wspomnij na swe dziecko, które jest zdobyczą Twojej miłości” oraz informację, że ks. Ratisbonne umarł 6 maja 1884 roku. Warto zauważyć, że niemal dokładnie dziesięć lat później urodził się Rajmund Kolbe - późniejszy św. Maksymilian.

.