Klisze Pamięci. Labirynty
Ośrodek rekolekcyjny

Tablice Pamięci

Kapłani i osoby zakonne - ofiary KL Auschwitz-Birkenau
Zobacz nazwiska ofiar

"Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież (...) Przychodzę więc i klękam na tej Golgocie naszych czasów, na tych mogiłach w ogromnej mierze bezimiennych, jak gigantyczny grób nieznanego żołnierza."
Jan Paweł II, Oświęcim-Brzezinka, 7 czerwca 1979r.

Zaraz po wybuchu II wojny światowej w dniu 1 września 1939 roku niemieccy okupanci - zgodnie z wolą Adolfa Hitlera - przystąpili do realizacji wcześniej przygotowanych planów wyeliminowania polskiego duchowieństwa z życia społecznego. Kościół katolicki w Polsce znalazł się w sytuacji ekstremalnego zagrożenia.

Na zajętych przez Wehrmacht terenach państwa polskiego dochodziło do masowych aresztowań w oparciu o wcześniej przygotowane listy nazwiskowe. Wśród pierwszych ofiar hitlerowców byli również polscy księża. Znaleźli się oni m. in. w pierwszym transporcie więźniów skierowanym do utworzonego już 2 września obozu koncentracyjnego Stutthof w pobliżu Gdańska. Stosunek do kościoła polskiego określa jednoznacznie fragment raportu jednego z polityków hitlerowskich: "Duchowni polscy [...] po większej części byli fanatycznymi Polakami - nacjonalistami i właśnie za pomocą Kościoła fanatyzowali i polonizowali ludność. [...] Większa część księży katolickich została wydalona w miesiącach wrześniu, październiku i listopadzie 1939 roku." Stąd też naziści dążyli do systemowego izolowania polskiego kleru zaliczając go do warstwy przywódczej narodu polskiego. Nazwiska polskich duchownych znaleźć zatem można wśród ofiar niemal wszystkich gestapowskich więzień oraz obozów koncentracyjnych. Wielu z nich było kapelanami polskiego podziemia walczącego z okupantem.

KL Auschwitz-Birkenau był w czasie II wojny światowej miejscem kaźni i masowej zagłady setek tysięcy ludzi deportowanych tutaj przez niemieckich narodowych socjalistów z Polski i całej okupowanej Europy. Obóz ten założono na rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera z myślą umieszczania w nim Polaków z Górnego Śląska. Z czasem jego pierwotna funkcja została całkowicie zmieniona, niemniej jednak przez półtora roku Polacy stanowili zdecydowaną większość wśród osadzonych w obozie. Pierwszy transport przywieziono do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 roku z więzienia w Tarnowie. Było w nim 728 polskich więźniów politycznych, których oznaczono numerami od 31-758. Wśród deportowanych tym transportem znajdowało się kilku księży i Żydów. "Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba, to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące" zwykł mówić do nowoprzybyłych pierwszy Lagerführer Karl Fritzsch. Rzeczywistość obozowa świadczyła, że nie były to jedynie pogróżki, stąd też duchowni należeli do pierwszych ofiar Auschwitz. Do końca roku zginęło w Auschwitz co najmniej kilku duchownych. Już w sierpniu 1940 roku utworzono tzw. karną kompanię (Strafkompanie - SK), do której skierowano więźniów pochodzenia żydowskiego i księży. Musieli oni pracować przy najcięższych robotach, a funkcje nadzorców sprawowali tam zwyrodniali kapowie, spośród których synonimem bestialstwa stał się kryminalista niemiecki Ernst Krankemann. Siedząc na dyszlu olbrzymiego walca drogowego zmuszał do nieludzkiego wysiłku więźniów karnej kompanii. Tych, którzy padali z wycieńczenia, dusił bądź zabijał drągiem. W podobnie bestialski sposób zabito 27 czerwca 1941 roku czterech Salezjanów w żwirowisku obok tzw. "bloku śmierci". Byli to: ks. Jan Świerc, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki w Krakowie i przełożony domu zakonnego, ks. Ignacy Dobiasz, wikary tej parafii, ks. Franciszek Harazim, wykładowca Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie i ks. Kazimierz Wojciechowski, wikary wspomnianej parafii. Przywieziono ich do obozu dnia poprzedniego z więzienia w Krakowie. Piąty z Salezjanów, ks. Ignacy Antonowicz, rektor Salezjańskiego Instytutu Teologicznego wskutek odniesionych tego dnia obrażeń zmarł 21 lipca 1941 roku. Są oni dzisiaj kandydatami na ołtarze wraz z innymi kapłanami salezjańskimi - ofiarami obozu: ks. Ludwikiem Mroczkiem, ks. Karolem Goldą i ks. Włodzimierzem Szembekiem. Podobnie męczeńską śmierć poniósł w obozie inny salezjanin bł. ks. Józef Kowalski.

Mimo zakazów oraz grożących represji ze strony władz obozowych księża i zakonnicy przebywający w obozie starali się potajemnie prowadzić pracę duszpasterską i podnosić współtowarzyszy niedoli na duchu. Wspierało ich miejscowe duchowieństwo inspirowane do tych działań przez metropolitę krakowskiego kardynała Stefana Sapiehę. Oświęcimscy księża, a także Salezjanie oraz siostry Serafitki wysyłali do obozów koncentracyjnych paczki żywnościowe i odzież, umożliwiali więźniom kontakt z rodzinami, przekazywali korespondencję, udzielali schronienia. Za niesioną pomoc aresztowany został dziekan oświęcimski ks. Jan Skarbek oraz wikariusz ks. Władysław Grohs. Do obozu wysyłano komunikanty, kielichy, medaliki. Udokumentowane są przypadki potajemnego odprawiania mszy świętej, spowiedzi, udzielania sakramentów świętych. Jednym z tych duchownych był Rajmund Kolbe, franciszkanin, założyciel Niepokalanowa, znany dzisiaj w świecie jako święty Maksymilian. Oznaczony numerem 16670 zgłosił się podczas jednej z selekcji w obozie, aby w ten sposób pozostawić przy życiu innego więźnia Franciszka Gajowniczka. Zginął w bunkrze głodowym zabity zastrzykiem fenolu 14 sierpnia 1941 roku. "To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł [Maksymilian Maria Kolbe] w tym miejscu, które było zbudowane na zaprzeczeniu wiary - wiary w Boga i wiary w człowieka - i na radykalnym podeptaniu już nie tylko miłości, ale wszelkich oznak człowieczeństwa, ludzkości; w tym miejscu, które było zbudowane na nienawiści i na pogardzie człowieka w imię obłąkańczej ideologii, w tym miejscu, które było zbudowane na okrucieństwie. Miejscu, do którego prowadzi wciąż jeszcze brama z szyderczym napisem "Arbeit macht frei", rzeczywistość bowiem była radykalnym zaprzeczeniem treści tego napisu. [...] Czy tylko on jeden - Maksymilian Kolbe - odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? Zapewne wiele zostało tu odniesionych podobnych zwycięstw, jak choćby śmierć w krematorium obozowym siostry Benedykty od Krzyża, karmelitanki, w świecie Edyty Stein, z zawodu: filozof, znakomita uczennica Husserla, która stała się ozdobą współczesnej niemieckiej filozofii, a pochodziła z żydowskiej rodziny zamieszkałej we Wrocławiu. Nie chcę zatrzymać się na tych dwu nazwiskach, gdy stawiam sobie pytanie, czy tylko on jeden, czy tylko ona jedna?... Ile tutaj odniesiono podobnych zwycięstw? Odnosili je ludzie różnych wyznań, różnych ideologii, zapewne nie tylko wierzący. Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczenia człowieczeństwa." (Jan Paweł II, Oświęcim-Brzezinka, 7 czerwca 1979 roku). W obozie oświęcimskim zginęli też współpracownicy św. Maksymiliana: o. Jan Antonin Bajewski, o. Ludwik Pius Bartosik (redaktor "Rycerza Niepokalanej"), br. Stanisław Tymoteusz Trojanowski oraz br. Piotr Bonifacy Żukowski (kierownik drukarni w Niepokalanowie).

Obóz oświęcimski bardzo szybko rozbudowywano na polecenie H. Himmlera, który chciał stworzyć tutaj "miasto wzorcowe" niemieckiego osadnictwa na Wschodzie. Mogło się ono prężnie rozwijać dzięki bliskości obozu koncentracyjnego. Podczas wizytacji obozu 1 marca 1941 roku Himmler rozkazał budowę olbrzymiego obozu Auschwitz II na terenie wsi Brzezinka.

26 marca 1942 roku przywieziono z KL Ravensbrück pierwszy transport 999 kobiet. Numer obozowy 512 otrzymała Maria Autsch, austriacka zakonnica ze zgromadzenia trynitarek (s. Angela od Najświętszego Serca Jezusowego), która zginęła 23 grudnia 1944 roku raniona odłamkiem podczas nalotu bombowego. Współwięźniarki zachowały s. Angelę we wdzięcznej pamięci za jej życzliwość i pomoc, którą w tych ekstremalnych warunkach niosła bliźnim. Prowadzony jest obecnie jej proces beatyfikacyjny.

Znaczenie dla ludzkości i Kościoła ofiary duchowieństwa, które poniosło ogromne straty w hitlerowskich więzieniach i obozach docenia Jan Paweł II, który dwadzieścia lat później (7 czerwca 1999 roku) w Bydgoszczy wyniósł na ołtarze 108 ofiar II wojny światowej, w tym kilkunastu duchownych, którzy zginęli w KL Auschwitz; byli to: o. Bajewski Jan Antonin OFMConv, o. Bartosik Ludwik Pius OFMConv, ks. Jankowski Józef, o. Kopliński Wojciech Anicet OFMCap, br. Nierychlewski Wojciech CSMA, br. Trojanowski Stanisław Tymoteusz OFMConv, ks. Dańkowski Piotr Edward, br. Żukowski Piotr Bonifacy OFMConv, br. Ducki Feliks Symforion OFMCap, ks. Kowalski Józef SDB, ks. Sitko Roman, s. Staszewska Helena Maria Klemensa Ludgarda OSU i s. Faron Katarzyna Celestyna SM.

Dziewięcioro spośród duchownych (w tym ośmiu Salezjanów) ofiar obozu jest obecnie kandydatami na ołtarze. Są to: ks. Dobiasz Ignacy, ks. Świerc Jan, ks. Harazim Franciszek, ks. Wojciechowski Kazimierz, ks. Antonowicz Ignacy, ks. Mroczek Ludwik, ks. Golda Karol, ks. Szembek Włodzimierz oraz s. Maria Angela Autsch z Austrii."I dlatego za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie za Chrystusa. Nasz wiek, nasze stulecie ma swe szczególne martyrologium jeszcze nie w pełni spisane. Trzeba go zbadać, trzeba go stwierdzić, trzeba go spisać. Tak jak spisały martyrologia pierwsze wieki Kościoła, i to jest do dzisiaj naszą siłą, tamto świadectwo męczenników pierwszych stuleci. Proszę wszystkie Episkopaty, ażeby do tej sprawy przywiązały należytą uwagę. Nasz wiek, wiek XX, ma swoją wielką martyrologię w wielu krajach, w wielu rejonach ziemi. Trzeba ażebyśmy przechodząc do trzeciego tysiąclecia spełnili obowiązek, powinność wobec tych, którzy dali wielkie świadectwo Chrystusowi w naszym stuleciu. Na wielu sprawdziły się w pełni słowa z Księgi Mądrości: "Bóg (.) doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich całopalną ofiarę" (3, 6). Dzisiaj chcemy oddać im cześć za to, że nie lękali się podjąć tej próby i za to, że nam pokazali drogę, którą trzeba iść w nowe tysiąclecie. Oni są dla nas jakimś wielkim wołaniem i wezwaniem zarazem. Ukazują swoim życiem, że światu takich właśnie potrzeba Bożych szaleńców, którzy będą szli przez ziemię, jak Chrystus, jak Wojciech, Stanisław, czy Maksymilian Maria Kolbe i wielu innych. Takich, którzy będą mieli odwagę miłować i nie cofną się przed żadną ofiarą w nadziei, że kiedyś wyda ona owoc wielki". (Jan Paweł II, Bydgoszcz, 7 czerwca 1999r.)

26 lipca 1942 roku w kościołach holenderskich odczytano list biskupów, w którym w imię "prawa i sprawiedliwości" zaprotestowano przeciwko "wywożeniu Żydów i robotników do Niemiec". Reakcja władz hitlerowskich była natychmiastowa. 30 lipca dowódca policji i służby bezpieczeństwa w Holandii Wilhelm Harster rozkazał rozpoczęcie z dniem 2 sierpnia deportacji "wszystkich katolickich Żydów". Oznaczało to wyrok dla około siedmiuset ludzi, z czego znaczący procent stanowili emigranci z Niemiec. W grupie aresztowanych w ramach tej akcji znalazła się Edith Stein ze swoją siostrą Rosą, które przed prześladowaniami w Niemczech schroniły się w klasztorze w Echt. Obie zginęły 9 sierpnia 1942 roku w komorze gazowej w Birkenau. Podobny los spotkał pięcioro rodzeństwa Löb z Zakonu Trapistów w Tilburgu i Berkel-Enschot. Siostry Löb aresztowano podczas śpiewania pieśni klasztornych, natomiast ich braci w trakcie odprawiania Mszy świętej.

Ogółem do KL Auschwitz-Birkenau deportowano ponad czterystu księży oraz osób zakonnych, głównie z Polski. Spośród nich blisko 40% zginęło. Wśród ofiar obozu byli również duchowni z Czech, Litwy, Holandii. Pozostałych przy życiu przeniesiono do innych obozów, gdzie wielu straciło życie. Same prowincje franciszkańskie musiały opłakiwać stu dwóch ojców i braci, którzy zginęli podczas II wojny światowej, natomiast Salezjanie siedemdziesięciu trzech.

Duchowni, którym udało się pozostać przy życiu, przenoszeni byli z KL Auschwitz głównie do KL Dachau, gdzie hitlerowcy starali się umieszczać księży i zakonników z całej Europy. Można wyróżnić trzy większe transporty duchownych do Dachau: 6 grudnia 1940 roku (67 osób), 2 maja 1941 roku (36) oraz 3 czerwca 1942 roku (58). Polscy księża i zakonnicy stanowili ok. 65% wszystkich duchownych umieszczonych w Dachau. Wielu z nich straciło tam życie, a ich martyrologię symbolizuje błogosławiony Michał Kozal, sufragan włocławski, który zginął 26 stycznia 1943 roku. W latach 1943-1944 nielicznych już wówczas duchownych z Auschwitz dołączano do transportów wysyłanych do innych obozów koncentracyjnych.

Tablice Pamięci upamiętniające księży i osoby zakonne, które poniosły śmierć w KL Auschwitz-Birkenau zawierają sto czterdzieści dziewięć nazwisk. Podstawę sporządzenia tego zestawienia stanowią zachowane fragmentarycznie księgi zgonów (Sterbebücher), prowadzone wówczas w obozowym urzędzie stanu cywilnego. Przy opracowywaniu listy uwzględniono również inne zespoły akt poobozowych (np. Stärkebuch, Zugangslisten, Sterbeurkunden) oraz dostępne opracowania i publikacje. Dokonano również krytycznej oceny źródeł. W niektórych przypadkach nie znaleziono potwierdzenia śmierci w zachowanych dokumentach. Dotyczy to następujących duchownych i osób zakonnych: Adamecki Józef, Burakowski Józef, Cąkała Edward, Dworzański Antoni, Jaworowski Władysław, Kazimierczak Jan, Kłobukowski Mieczysław, Kresa Antoni, Kuchta Leon, Kulawy Jan, Łopuszański Kazimierz, Niewęgłowski Stanisław, Pabiszewicz Konstanty, Pawlik Jan, Prus Aleksander, Strzelecki Bolesław, Surdacki Zygmunt, Sykulski Kazimierz, Szambelańczyk Jan, Sznuro Józef, Szott Franciszek, Szulc Kazimierz, Wajzler Bolesław, Waraczewski Stanisław i Wójcik Władysław. Najprawdopodobniej również oni ponieśli śmierć w KL Auschwitz, a ich prochy kryje ziemia oświęcimska. Nazwiska na tablicach zostały uporządkowane według daty śmierci w obozie. Z całą pewnością lista nazwiskowa nie jest kompletna ze względu na luki w ocalałych materiałach źródłowych i stanowi pierwszą próbę całościowego zestawienia. W miarę uzyskiwania dodatkowych informacji możliwe będzie dokonanie uzupełnienia listy nazwisk.

Niech Tablice Pamięci będą naszym hołdem wobec tej ofiary!
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

                                                                        

.