Klisze Pamięci. Labirynty
Ośrodek rekolekcyjny

“Wezwani, aby rozświetlić ciemności” – 2015

„Wezwani, aby rozświetlić ciemności”-tak brzmiało hasło tegorocznych Młodzieżowych Rekolekcji Rycerstwa Niepokalanej w Harmężach, które odbyły się od 10 do 14 sierpnia 2015 r.
Aby móc cokolwiek rozświetlić, samemu trzeba mieć światło. Taką latarką, a nawet porządnym halogenem, jest Słowo Boże, wokół którego gromadziliśmy się każdego dnia.

Codziennie pochylaliśmy się nad wybranym fragmentem, a jego zrozumienie ułatwiały nam konferencje prowadzone przez o. Arkadiusza Bąka. Każdy z nas miał też czas by samemu porozmawiać z Bogiem, wysłuchać Jego opowieści i sam na sam z Nim, odnaleźć własną odpowiedź. Z tymi odpowiedziami nie zostawiał nas samych, swoimi spostrzeżeniami, przeżyciami, a także wątpliwościami i pytaniami mogliśmy się dzielić z innymi, szczególnie podczas prac w grupach. Te, nie dość że kameralne ale i podzielone według wieku, okazały się doskonałym środowiskiem dla poznawania Boga, drugiego człowieka i samego siebie. Nic dziwnego, że był to tak owocny czas-każda grupa miała swojego świętego patrona, który otaczał ją opieką. Poza znanymi od lat i wypróbowanymi nie raz w potrzebie św. Franciszkiem, św. Maksymilianem i św. Klarą obecni wśród nas byli również Słudzy Boży o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski-franciszkanie, męczennicy z Peru, których beatyfikacji, planowanej na grudzień tego roku, oczekujemy. Swoim świadectwem podczas Mszy Świętej dzieli się z nami również franciszkańscy neoprezbiterzy o. Marcin Jelinek i o. Łukasz Góra. Udzielili na nam także indywidualnego błogosławieństwa.

Każdy dzień był wypełniony również fizyczną obecnością Boga. Spotykaliśmy się z nim podczas codziennych Eucharystii oraz adoracji. Dla większości z nas szczególnym spotkaniem było nabożeństwo, które odbyło się w środowy wieczór. Przygotowało nas na nie spotkanie z Elą, Kasią i Michałem, którzy przyjechali do nas z Krakowa. Zaangażowani są w ruch Wybieram Czystość, opowiadali nam o swojej działalności, ale przede wszystkim o bożej miłości i mocy modlitwy. Prowadzona przez nich krótka modlitwa otworzyła serca wielu z nas, cały kościół wypełniał śpiew, a nasze serca-Duch Święty, dzięki czemu późniejsze nabożeństwo było dla nas bardzo owocne.

Ważna w czasie każdego dnia była wspólna modlitwa, kiedy spotykaliśmy się w kaplicy by razem z Jezusem rozpoczynać i kończyć każdy dzień. Każdego poranka oddawaliśmy się w opiekę Matki Bożej, odmawiając akt oddania się Niepokalanej św. Maksymiliana Kolbego. Męczennik z Auschwitz i Maryja towarzyszyli nam przez cały okres rekolekcji. Wielu z nas już od dawna uważało Maryję za swoja matkę i panią, wielu również jest w szeregach Jej rycerstwa, które w czwartkowy wieczór powiększyło się o dwoje nowych rycerzy, a właściwie rycerza i rycerkę. Również wielu z nas, w tym i ja, dopiero Ją poznawało i przekonywało do Niej. Podczas jednej z konferencji dowiedzieliśmy się wiele o Szkole Ewangelizacji Maryi. Kto wie? Może wkrótce ktoś z nas wstąpi na tą drogę? Każdy z nas miał również okazję zobaczyć wystawę „Klisze Pamięci. Labirynty” autorstwa Mariana Kołodzieja, która w sposób wręcz boleśnie namacalny, uzmysławiała ogrom cierpienia, które dotknęło więźniów obozów koncentracyjnych i uzmysłowiła niezwykłość postawy i ofiary św. Maksymiliana.

Rekolekcje były również czasem wspólnej radości, zawiązywania nowych znajomości, a kto wie, może i przyjaźni, tak jak było to w poprzednich latach. Niejednokrotnie Pan przemawiał do nas poprzez drugą osobę. Zaskakujące, ale okazuje się, że wspólna gra w piłkarzyki potrafi kształtować nie tylko refleks, a taniec może być czymś znacznie więcej niż rozrywką.

Zwieńczeniem naszych rekolekcji były uroczystości z okazji 74 rocznicy męczeńskiej śmierci Maksymiliana Kolbe. Rankiem odbył się Transitus, w czasie którego każdy z nas mógł usłyszeć w jakich okolicznościach św. Maksymilian narodził się dla Nieba. Następnie udaliśmy się w pieszej pielgrzymce do byłego obozu Auschwitz, gdzie uczestniczyliśmy w Mszy Świętej.

Rekolekcje zakończyły się, a my powróciliśmy do domów. Osobiście, teraz bardziej niż tydzień temu rozumiem tegoroczne hasło rekolekcji. Tam, w Harmężach, otaczały mnie twarze rozświetlone i radosne, wszędzie spotykałam się z życzliwością i otwartym sercem. Tu, poza murami klasztoru brakuje tej radości i jasności. Na zgaszonych twarzach maluje się jeśli nie smutek to przynajmniej zmęczenie. Ale jestem też przekonana, że podczas tych pięciu dni każdy z nas otrzymał chociaż latarkę. A może i nawet porządny halogen.

Tekst: Agata Lędźwa

 

WIĘCEJ ZDJĘĆ

FRANCISZKANIE.PL

.